Advertisement
Wywiad z Konradem Okońskim, twórcą kokoart.net Drukuj E-mail
Autor: kmh   
środa, 01 luty 2006
O fanach, czytelnikach, widmie popularności oraz źle jakim są fora internetowe. Oraz hotdogach.W imieniu PCWK pytania zadał kmh.

Tworzysz jeden z bardziej znanych komiksów w polskim internecie, mógłbyś nieco opowiedzieć o początkach projektu? Co cię skłoniło do rzucenia swoich prac w sieć a potem dalszego prowadzenia całej strony?
W pierwszej klasie liceum, kiedy jeszcze o rysowaniu wiedziałem tyle, że ołówkiem lepiej, bo długopisu nie zmażesz, miałem dwie lekcje historii pod rząd, co oznaczało dla mnie dawkę niemal śmiertelną. Zainspirowany komiksem Megatokyo, narysowałem jedną, potem drugą i trzecią planszę komiksu o dwóch gadających panach (którzy pojawili się kiedyś w scenariuszu mojego znajomego do gazetki szkolnej). Wszystko było całkowicie na żarty, tworzyłem komiksy metodą: "Mateusz, podaj mi losowy rzeczownik i czasownik, a ja zrobię z nimi komiks". Powstało tak ok. 50 odcinków, które mam u siebie w biurku, a szeroki świat nie widział. Musiał nadejść moment spotkania Wiśni z internetem, bo coraz bardziej wciągałem się w ideę webkomiksu- poznałem Penny Arcade, Applegeeks. Stworzyłem własną, małą stronę z galerią i komiksem. Po paru tygodniach miałem już 50 odwiedzin i musiałem porzucić republikę- wypływałem na szerokie wody (śmiech).

No właśnie, spodziewałeś się takiego obrotu sprawy? Wczoraj grupa kumpli, dziś setki obcych dzieciaków z całej Polski odwiedzają Twoją stronę?

Bez fałszywej skromności- miałem taką nadzieję. Nie było moim celem podbijanie internetu, ale zdecydowanie liczyłem na pewien odzew. Jak mówi cytat wyczytany kiedyś w Hagakure- "nie można recytować, gdy nie ma się słuchaczy", nie rozumiem zupełnie sensu tworzenia "do szuflady".
To pytanie porusza też inną rzecz, do której pewnie zmierzasz, czyli nadmiar pewności siebie. Setki ludzi regularnie oglądają to, co robisz, kilka osób wychwala pod niebiosa- sam robisz komiks, wiesz jak jest. Czasem zapomina się, jak długą drogę ma się przed sobą, jak wielka przepaść dzieli człowieka od mistrzów. Na szczęście wystarcza wtedy szybka wizyta na Sinfest albo zerknięcie na Blacksad, żeby zrozumieć: "wielka przepaść" . Poza tym, z ludzi wbrew pozorom bardzo trudno zrobić skorych do zabijania na Twoje skinienie kultystów.

Wzrost popularności motywuje do pracy nad warsztatem? Bardziej by samemu być lepszym twórcą, czy też może aby nie mieć wrażenia, że komiks stoi w miejscu?

Pracuję nad umiejętnościami, żeby robić lepsze komiksy, bo o ile na razie jest to dla mnie wprawka, relaks i przyjemność, lub też- jak sam kiedyś zasugerowałeś - poligon doświadczalny, to w przyszłości chciałbym robić to profesjonalnie, a do tego wypada być mistrzem. Liczba widzów na moim poligonie motywuje do jak najszybszej pracy nad sobą.

Nie boisz się czasem, że możesz wywrzeć nieświadomie jakiś zły wpływ na młodszych czytelników? Słowem, nie masz obaw przed odpowiedzialnością względem najbardziej oddanych fanów dla których Twój komiks stanowi cale życie?

Nigdy się o to nie obawiałem. Nie sądzę, żeby dla kogokolwiek komiks stanowił całe życie, nie sądzę też, żeby mój komiks propagował jakieś niezdrowe moralnie wartości...Jeśli jest inaczej to proszę o przykłady. Picia krwi nie uważam za niezdrowe moralnie (śmiech)

No właśnie, fani i czytelnicy, nie obawiasz się czasem, że tych pierwszych jest więcej?

Sprecyzuj bardziej pytanie, bo nie widzę wielkiej różnicy między czytelnikiem a fanem.
Np. ja uważam się za fana niemal każdego komiksu, który czytam.

Serio nie widzisz? A Wilq czytałeś?

Jasne, że czytałem. Czy masz na myśli ludzi, którzy nie czytali Wilq'a, a używają tekstów
z komiksu? Swoją drogą nie ma co porównywać jednego z najpopularniejszych polskich komiksów do mojego Kokoartu.

No wiesz, generalnie chodzi mi ludzi, którzy czytają Twój komiks, lubią go, ale nie chcą twoich włosów łonowych, nie zadają pytań o to co jadłeś na śniadanie, czy tez nie głosują w którym kadrze Kociak miał najładniejszy biust. Takie rzeczy robią fani. Czujesz różnicę?

Mogłem się domyślić, że mówiąc "fani" nie masz na myśli nic pozytywnego. Spokojnie, takich osób naprawdę oszalałych na punkcie Kokoartu nie ma wielu, większość siedzi na forum (śmiech). Chciałbym ich zresztą pozdrowić z tego miejsca. Szacowałbym ich liczbę na najwyżej pięćdziesięciu .Ogółem na forum zapisanych jest ponad trzysta  osób, a dziennie na stronie pojawia się ponad cztery tysiące. Prosta konkluzja, że czytelników nie-fanów jest dużo więcej. Samo zjawisko "fana" jest zresztą bardzo ciekawe  i coś mi się zdaje, że więcej ma wspólnego z popularnością komiksu niż z jego jakością.. nie sądzisz?

W mojej małej osobistej utopii popularność idzie w parze z jakością, no ale jest jak jest.
A skoro już wspomniałeś o forum, to jak się czujesz ze świadomością, ze to co ty robisz stanowi dla tych ludzi wspólny mianownik? Że to dzięki Twojemu komiksowi spotkali się w tym jednym miejscu?

Forum - na samym początku muszę wyznać, że fora to dla mnie zło wcielone. Niezwykle trudno znaleźć forum o wysokiej kulturze dyskusji, na większości na których bywałem, raczej komiksowych,  głównie obrzucano się błotem i mięsem. Jeśli spojrzeć z tej strony, to mogę najwyżej czuć się winny, że zbieram w jednym miejscu ludzkie, zapalone laski dynamitu.

Z drugiej jednak strony żywię nadzieję, że koniec końców gdy Ci ludzie kiedyś się spotkają, jeśli los da, na jakimś konwencie, to mimo licznych forumowych nieporozumień uścisną sobie prawice jako czytelnicy Kokoartu. Ku chwale ludzkości.

Takie moje małe marzenie..

Wracając więc do komiksu, to w jakim stopniu Twój komiks jest dla ciebie "mangowy"?

W zbyt dużym (śmiech). To mało chwalebne, ale moje początki to właśnie manga, głównie Dragonball, potem Megatokyo. Po prostu nie potrafiłem narysować ładnej dziewczyny nie używając mangowego stylu. To nie tak, że uważam mangę za coś złego- kocham mangę, ale styl manga powinien powstawać przez modyfikowanie realistycznego rysunku, a nie odwrotnie, jeśli wiesz co mam na myśli. Obecnie staram się powoli zmieniać kreskę na bardziej "komiksową", chociaż zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób i tak jest to manga. Zacząłem ze złego miejsca i teraz będę za to płacił litrami potu, żeby oduczyć się pewnych nawyków.

To w takim razie z czego obecnie czerpiesz inspiracje do rysowania? Masz jakiś swoich ulubionych twórców?

Inspiracje czerpię raczej z komiksów internetowych, z tego względu, że czytam ich dużo więcej niż papierowych. Ostatnimi najbardziej nakręcającymi mnie komiksami internetowymi są Platinium Grit, Pointless i Sinfest.Nie mam ulubionych artystów. Wielu podziwiam, ale cenię raczej ich pojedyncze dzieła, niż całokształt twórczości. Fanatycznie wielbię obie części Blacksada, to jeden z moich ulubionych komiksów w ogóle. Kocham Platinium Grit, cenię Sandmana, Akirę i Fullmetal Alchemist. Ale chyba największą  inspiracją w ogóle jest dla mnie seria Status 7 Adlera i Piątkowskiego. Absolutny numer jeden na mojej półce. Nie byłbym w stanie wytłumaczyć dlaczego, ale te dwa komiksy zawsze działały na mnie jak narkotyk i stymulowały do działania.

Jakie są twoje prognozy względem rozwoju komiksu internetowego w Polsce? Czujesz się częścią jakiejś konkretnej fali twórców?

Czuję się częścią drugiej fali. Za pierwszą uważam komiksy blogowe, jak Endo, Rroarr, Pvek- które właściwie nie są uznawane obecnie za komiksy. Przyszłość prawdopodobnie będzie taka, jak w USA- komiksów będzie przybywać, zacznie powstawać wiele dobrych, część wyda się na papierze. Taka i moja prognoza.

A jak się czujesz jako autor jednego z najbardziej popularnych komiksów internetowych
w Polsce? Stosy maili nie dokuczają?

Jakoś sobie radzę (śmiech). Nie wiem jak wielkie wyobrażałeś sobie stosy, ale w rzeczywistości jest to maksymalnie pięć listów dziennie, ze średnią dwóch sztuk.
A jako autor jednego z najbardziej popularnych komiksów internetowych w Polsce proszę o zajrzenie do linków, gdzie w zakładce "polskie" znajdziecie przynajmniej trzy komiksy, którym należą się laury pierwszeństwa, a które nie są doceniane.

E, tyle mi się żaliłeś, to myślałem, że więcej tej poczty jest. Co bardziej motywuje do dalszego rozwoju, aktualizacji komiksu: chęć poprawy warsztatu, czy może pokazania czegoś nowego czytelnikom?

Heh, nie tyle żaliłem, co pokazywałem co ciekawsze okazy, a trafiają się perełki (śmiech).
Chyba raczej motywuje mnie chęć poprawy stylu, chociaż z drugiej strony to czytelnicy właśnie są krytykami tych zmian i poprawek, więc odpowiedzi jednej nie ma.

Gdybym był magiczną wróżką ze świata komiksu internetowego mogącą spełnić jedno Twoje życzenie, to jak by ono brzmiało?

"Dwa hot-dogi dobra kobieto!" Kiedy spoglądam na fora, czytam komentarze i słucham co wygadują w całej Polsce czytelnicy i twórcy webkomiksów to mam ochotę uciekać. Panuje nastrój ostrej rywalizacji, zazdrości i zawiści, podczas gdy wszyscy powinniśmy się dobrze bawić. Z drugiej strony patrząc, jest kupa osób naprawdę w porządku. Wierzę, że jesteśmy w stanie wyleczyć to chore podejście sami, bez pomocy wróżek, dlatego dawaj hot-dogi.

Jakiż znowu nastrój ostrej rywalizacji? Mówimy o tej samej scenie?

Hm, źle się wyraziłem. W zasadzie to głównie idzie o zawiść.

Zawiść?

Nie mów mi, że tylko ja jestem jakiś nadwrażliwy (śmiech). To po prostu ogólne wrażenie, które mam na forach, zwłaszcza jeśli idzie o relacje między fanami różnych komiksów. Spotęgowane takimi rzeczami jak np. reakcja fanów na zakończenie Losuxa... Ale skoro nie wiesz o czym mówię, to może tylko mi się wydaje?

Myślałem, że masz na myśli jakieś kwasy pomiędzy poszczególnym autorami. W sumie czegoś takiego nie ma, no chyba, że mamy liczyć Mikiapole3. A czytelnicy, zwłaszcza Losuxa, to chyba temat na prace naukową. Ale to chyba normalne dla wszystkich konsumentów popkultury, że dzielą się na różne grupki i antagonizują. W mniej lub bardziej gwałtowany sposób. A skoro jesteśmy już przy popkulturze, jakie to uczucie dostarczać ludziom chwili rozrwyki, uśmiechu?


Jeden z głównych celów mojego komiksu jest rozweselanie. Kiedy wiem, że ludzie się śmieją czytając kokoart, czuję się po prostu spełniony. Czasem jeden odcinek robi się do sześciu godzin, czasem po prostu nie możesz uchwycić jakiegoś wyrazu twarzy- ale poczucie, że rozjaśniło się czyjś dzień odpłaca z dużą nawiązką.
 

Konrad Koko Okoński, urodzony w 1987 roku mieszkaniec Szczecina, od pewnego czasu znany z prowadzenia komiksu o niesprecyzowanej do końca nazwie, ale stałym adresie. Poza koszykówką, grami komputerowymi i rpg jest też równie zainteresowany dostaniem się na wydział graficzny UMK w Toruniu.

Advertisement
Patronujemy:

Kolektyw #6
Premiera 3 marca,
Chłodna 25, W-wa

Losowy komiks z bazy
W bazie jest 676 wpisów




Przygody Baji Wardenclyffe, korsarki na usługach rządu Ziemi, która przemierza galaktykę w poszukiwaniu cennych zasobów. Akcja komiksu toczy się w dalekiej przyszłości.

Ludzie online
Aktualnie jest 28 gości online
Odwiedzin
Lubimy:

Komiks Polter

Comix Grrrlz

Aleja Komiksu

Manga Tanuki