| Wywiad z Maćkiem Wołoszem, autorem Umarlaków |
|
|
| Autor: kmh | |
| czwartek, 01 czerwiec 2006 | |
Z
okazji niedawnych drugich urodzin Umarlaków pozwoliłem sobie przepytać
JT na temat tego i owego. Jak się okazało, Maciek jest strasznie
gadatliwym gościem. Wywiad, w mocno okrojonej postaci, być może odpowie
na parę waszych pytań na temat inspiracji i podejścia do komiksu
jednego z najmłodszych polskich twórców.Zombie, nieumarli, żywe trupy, jak to z nimi jest? Są wdzięczniejszym tematem dla komiksu niż normalni, żywi ludzie? No
ja nie powiem żeby zombie były wdzięczniejszym tematem niż ludzie bo to
są ludzie. Tak naprawdę każdy film, komiks czy książka o zombie nie
jest o żywych trupach, lecz o ludziach właśnie. Zombie to koszmar
człowieka, że kiedyś ulegnie swoim najniższym instynktom i zatraci swą
świadomość i indywidualność w tłumie, podążającym bezmyślnie przed
siebie aby zaspokoić swoje najniższe i najprymitywniejsze instynkty. Bohaterzy moich pasków to tak naprawdę ludzie, których znam. Zlepiłem (znaczy narysowałem :p) te zgniłki z najbardziej uporczywych wad ich charakterów. Z resztą główny bohater zombie Frank ma wiele ze mnie(śmiech). Rzeczywistość jest tak ponura, ze można się z niej śmiać jedynie za pomocą makabreski? To
zależy jak na to spojrzeć, chyba zależy od sposobu w jaki patrzysz na
świat. Sądzę, że makabra, groteska i ostra satyra jest mocniejsza,
skuteczniejsza. Takim sposobem mogę sprawniej przekazać
czytelnikowi myśl. Na przykład: wyjdzie Myszka Miki, zatrzyma dzieciaka przed wzięciem dragów od pana z blizną i krzywą gębą i powie mu wzniośle" To jest złe!". Dzieciak spuści głowę i powie: "Och Miki masz rację, to jest złe, już nigdy tego nie zrobię". Jest to pewien przykład w jaki można przekazać coś widzowi, ale niezbyt skuteczny. Natomiast jeśli wyjdzie zombie, zacznie się nabijać z dzieciaka, że jest chory i niedługo umrze, potem zjada go bezlitośnie jakby był kawałkiem mięsa, bawiąc się przy tym w najlepsze. Na końcu odwróci się do czytelnika, który chichocze i powie do niego: "Jestem taki jak ty, jestem tobą!". Wtedy widz przestanie się śmiać i powie sobie może : "O kurde, to prawda:" Coś takiego zostanie w
głowie na dłużej niż jakiś harcerzykowaty "Mr. do-good". Sądzę, że
czasem warto kopnąć po odsłoniętych nerwach i zwrócić tym uwagę widza
na coś istotnego, czemu powinien się przyjrzeć. Oczywiście nie robię z siebie jakiegoś poety, czy króla intelektualistów, który ma wszelka wiedzę tajemną w małym palcu, łyka traktaty filozoficzne na posiedzeniu w kibelku, a z Bogiem spotyka się na piwie. Ja po prostu staram się moimi bardzo skromnymi jeszcze środkami coś podsunąć widzowi, poprzez tą makabreskę, czarny humor i w sumie rozrywkę, jakim chyba jest ten komiks. Nie tworzę sztuki. Młodziak taki jak ja, który tworzy paski komiksowe, które w większości czytają nastolatki, piszące blogi nie może mówić, że tworzy sztukę. To by była czysta impertynencja. Sztukę tworzyli artyści, Michał Anioł, Breugel i tak dalej... Ja robię po prostu....swoje. To co kocham. Jednak, jeśli chociaż jedna osoba oprócz tego, że miała chwilę radochy przy czytaniu mojego komiksu, również się nad czymś zastanowiła, zatrzymała na moment i pomyślała, to będzie mój mały sukces. No właśnie, Umarlaki karmią się naszymi emocjami juz od dwóch lat. Możesz nam powiedzieć, jakie były ich początki? No dwulecie Umarlaków mija w maju, nawet długo się utrzymują jak na webcomic. Początki...Hmm. Ciężkie. Pamiętam że w 2004 roku rysowałem jak szalony jednoplanszówki z takimi gościami "Wembley i Scott" To był taki początek kiedy na serio zabrałem się za komiks. Swego czasu Kintar, wziął to do swojego zina "Block". Gość teraz prowadzi zina Agresor i pokazuje całkiem niezły warsztat. Pojęcia zielonego nie mam czemu to ode mnie wziął, bo to był szajs niesamowity. Siedziałem potem nad kartką biała i myślałem nad czymś nowym, czymś czego nie rysowałem jeszcze. Przewertowałem wtedy magazyny komiksowe, jakieś Produkty, Spidery i magazyny o grach w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Gdzieś natrafiłem na jednoplanszówkę gdzie Zombie gada ze Śmiercią. Wtedy coś mi zaskoczyło w móżdżku: "Nie było jeszcze nigdy pasków o zombie! To może być coś ciekawego!" i siadłem do roboty. Narysowałem trochę pierwszych pasków i krótkich historyjek. Potem postanowiłem to wrzucić na komiksowego bloga i to ciągnąć tak, pokazując to innym. Powiem, że strasznie wyglądały pierwsze odcinki. Jezu, okropnie, a ja debilnie jeszcze poleciałem jak wiele żółtodziobów na forum Wraka i pochwaliłem się tym gównem. NA forum Wraka przesiadują prawdziwi wyjadacze i profesjonalni twórcy opowieści obrazkowych jak: Skutnik, Turek, Szyłak, Śledziński, KRl, Lachowicz, Adler itp... No a ja tam się wepchałem z takim materiałem, że szkoda gadać. Zostałem oczywiście sprowadzony na ziemię, z resztą słusznie, i dostałem porządnego kopa na rozpęd, do dalszej pracy. Coś z tej pracy widać, bo różnica między pierwszymi a najnowszymi odcinkami Umarlaków jest spora. Większość moich dawnych prac to szajs. Spędzałem całe godziny na rysowaniu, no niekiedy to było jakieś szaleństwo, w gimnazjum to przez jeden rok zarysowałem niesamowitą liczbę kartek a4. No po prostu wyrabiałem sobie łapę coraz bardziej, poznawałem do czego służą programy graficzne, trochę innych subtelniejszych rzeczy się uczyłem. Nie. Ja się dalej uczę, dalej wyrabiam rękę, żeby w przyszłości dojść od własnego stylu, może mi się uda. No ja pamiętam Twoje prace jeszcze z forum Produktu, wychodzi na to, że było to wieki temu. Możesz nam powiedzieć, czyje prace wywarły na Ciebie największy wpływ? Masz jakiegoś swojego komiksowego mistrza? Oj
taak na forum Produktu to pokazywałem raczkujące Umarlaki, dla mnie to
był kawałek czasu temu juz. Powiem, ze było parę prac które dla mnie
były naprawdę świetne. Był okres gdy się jarałem tworami Fila i Marka Lachowicza. Goście używają niby prostych kresek i stylu, ale ma to niesamowity kreskówkowy klimat i jest niezwykle miłe dla oka. Fascynujące było to dla mnie jak za pomocą kompilacji grubych i chudych linii można uzyskać tak świetny efekt. Strasznie mnie tez złapał styl Simsona, oraz klimat jednoplanszówek Śledzia. No mamy w Polsce tyle naprawdę świetnych autorów, nic tylko patrzyć się na ich dokonania i się uczyć. Gdy zobaczyłem na jakim poziomi są prace polskich rysowników to pomyślałem, że ja też mogę i że jak się wezmę ostro do roboty, to też kiedyś będę na takim poziomie. No i teraz ciągle zmierzam do tego poziomu. Mozę mi się uda (śmiech) Konkretny twórca jakoś na mnie nie działa, raczej byłem pod wrażeniem ogółu polskiej produkcji Nie da się ukryć, że widać w Twoich rysunkach wpływ Marka Lachowicza, a z zagranicznych twórców? Masz jakiś swoich faworytów? Z
amerykańskich twórców bardzo mi się podoba styl Mignoli, plamy czerni i
ten kanciasty styl maja w sobie pewien urok. Podoba mi się sposób w jak
rysuje małpy :D. Eric Powell ze swoim "The Goon'em" też pokazał ciekawe
połączenie Monthy Pythona z horrorem i elementami gore. Ostatnio duże wrażenie zrobiło na mnie "Walking dead" scenariusza Roberta Kirkamana i rysunków Tony'ego Moore. Było to świetne ujęcie wszystkiego tego co najbardziej uwielbiam w filmach o zombie. Najchętniej zobaczyłbym ten komiks sfilmowany w jakiś pożądny sposób, to byłby hit, znacznie lepszy od najnowszej produkcji Romera "Land of the dead". Podoba mi się też niezwykle styl Grega
Capullo, który aktualnie robi ołówkiem w Spawnie. Gość ma po prostu
rękę do tworzenia wszelkiego rodzaju maszkar i demonów piekielnych.
Szkoda tylko, ze musi rysunki robić do takich bełkotliwych scenariuszy
Todda. Widziałem prace Todda McFarlane w crossoverze Batman/Spawn i
naprawdę nie wiem czym się tak zachwycać. Wcale nie jest tak
niesamowity, jak to wiele mówi. Starsze zeszyty Spawna też nie są
jakimiś wymiataczami niesamowitymi pod względem grafiki. Capullo go
bije na głowę i wsuwa na śniadanie. Sandmana
próbowałem, ale te koszmarne kolory i kiepskie rysunki mnie
odstraszają. Komiks powinien też być dobry pod względem rysunków, to
musi współgrać. Wiem, że mnie teraz zlinczują za to fani i ty, bo wiem
że lubisz twórczość tego pana, ale nie podchodzi mi Stan Sakai. Jego
kreska wydaje mi się jakaś sztywna, no nie wiem nie podchodzi mi
całkiem. Patrzę się na Usagiego i myślę, "To ja jakiś dziwny
jestem, czy tutaj nie ma się czym zachwycać?". No patrzyłem,
próbowałem, ale nic nie da się mnie do tego przekonać. Absolutnymi wymiataczami są Uderzo i Gościnny z Asterixem, mam w domu cała kolekcję i wraz z bratem i tatą niezwykle sobie ją cenimy. Świetne żarty, sceneria historyczna i rozwijająca się kreska Uderza, palce lizać. Super nietypowym komiksem też był Wolwerine/Hulk. Całkiem nieszablonowy crossover z rysunkami i scenarem Sama Keitha. Świetna sprawa. Nie czytałem jeszcze jego "Maxxa" ale widziałem jeden odcinek serialu animowanego na jego podstawie na Mtv i powiem, ze zapowiada się nieźle. Chętnie dorwałbym to w swoje łapska. Jest jeszcze tyle rzeczy genialnych w zagranicznym komiksie z którymi się nie zapoznałem i tyle, które już widziałem, że trudno tu wymienić wszystko. Najbardziej wstyd się przyznać, ale nie czytałem jeszcze Strażników Moore'a, który jest uważany za jeden z najlepszych komiksów jakie kiedykolwiek powstały. Kurde jest tyle tego, że sam nie wiem czy wymieniłem chociaż połowę. A jak patrzysz na sam swój udział w tworzeniu komiksu, lubisz mieć nad wszystkim kontrolę i spełniać własne pomysły, czy też nie sprawia ci problemu współpraca z różnymi scenarzystami i wykonywanie rysunków do ich wizji? No na pomysły nie narzekam raczej, czasem miewam kiepskie, niekiedy nawet niezłe, ale miewam je. Co do scenarów innych twórców, to mam na przykład jeden fajny scenar od Daniela Gizickiego w klimatach fantasy, do projektu "Miasto" z forum PCWiK. Nigdy jeszcze nie leciałem w takich klimatach, szczerze mówiąc od widoku "kolejnego netowego komiksu o zwariowanym RPG" mam nudności :] Ale to myślę, że nawet spoko opowieść i warto spróbować swoich sił w tym klimacie. Pozatym większość ludzi nie widziało by mnie chyba w stylistyce jakiegoś mrocznego horroru, ale może kiedyś zobaczę jak sobie w czymś takim radzę. Mam też fajną nierealna opowieść od Dema , który po tworzy Shine on i teraz pisuje scenary Vigorowi do Bossiego i Bosso. Oprócz tego wraz z pisarzem Jakubem Ćwiekiem (autor książki "Kłamca") tworzymy kolekcję pasków "Ala i As". Konkretnie to ja się ślamazarę z rysowaniem :] Bo paski są już napisane, i może być coś z tego ciekawego myślę, potem może uda się gdzieś to puścić. Ogólnie gdy sam sobie piszę to nie musze to robić szczegółowo sam wiem jak każda postać ma wyglądać, gdy współpracujesz z scenarzystą to on też może mieć swoje zdanie w wyglądzie postaci i ogółu komiksu. To jest chyba większe wyzwanie. Więcej ciekawych doświadczeń. Pozatym co dwie głowy to nie jedna przecież. Tylko jakbym szybciej robił te rzeczy ech... A jak na przestrzeni tych paru lat zmieniło się twoje podejście do komiksu jako sztuki i samych Umarlaków? Heh
po pierwsze zdałem sobie sprawę, ze komiks to niesamowita kupa pracy i
ciężki kawałek chleba. To nie jest bazgranie ludków na marginesach
zeszytów, ale siedzenie po parę godzin nad planszą, i naprawdę poważna
sprawa. Wiadomo na początku robi człowiek bo lubi, to w sumie nie zmienia się nigdy. Ale z biegiem czasu przestało to być niewinnym hobby, przemieniło się to w pasję. Widziałem te wszystkie wspaniałe prace, które wychodzą spod rąk polaków i zrozumiałem, że nie można sobie ot tak bazgrać, trzeba się temu poświęcić całkiem, żeby dojść kiedyś do podobnego poziomu. Takim sposobem do dziś dużo kartek zapełniam każdego dnia. Umarlaki są dla mnie sposobem żeby oczywiście dostarczyć rozrywki czytelnikom ewentualnym, to jest chyba najoczywistsze. Ale tez lubię pokazywać w krzywym zwierciadle te nasze małe podłości ludzkie. Niekiedy jakieś może to przemyślenia są moje, nie dodaję tutaj jakiejś ideologii do komiksu oczywiście. Jednakże, bawi mnie fakt, że blogowicze wchodzą na Umarlaki spodziewając się czegoś w stylu Garfielda, no bo w kategorii "komiks" jest, to musi być coś "fajowego", a zobaczą to. Mogę taką pułapką pokazać pewnym osobą coś po co pewnie sami by nie sięgnęli. Takim sposobem ludzie mnie objeżdżali gdy narysowałem pasek o Katowickiej oraz gdy narysowałem komiks o Craigu- okultystycznym fanboju. Taki przeciętny blogowicz nie spodziewa się chyba po słowie "Komiks" takich rzeczy. A ja chętnie korzystam z makabreski, chętnie korzystam z pomysłów raczej nie typowych dla miłych kreskówek dla dzieci. Nie wszystkim to przypada do gustu. Komiks jest dla mnie najbardziej twórczą i
nieograniczoną dziedzina sztuki. Najlepsze w nim jest to, że nic nie
ogranicza jego twórcy poza warsztatem i wyobraźni. To tak jakbyś
potrafił latać i tworzyć co ci na myśl przyjdzie. Cudowna sprawa No
właśnie, czasem Umarlaki wcale nie są do śmiechu, czasem jest to
refleksja czy zjadliwy komentarz. Jak się właśnie przy paskach na temat
katowickiej tragedii czy hospicjum gdy czytelnicy nie rozpoznawali
twoich intencji? W komentarzach pod paskiem o
Katowicach wywiązała ise nawet dość obszerna dyskusja na ten temat. Jak
ja reaguję? Hmm, no moje samouwielbienie, na szczęście nie jest jeszcze
tak ogromne, abym odpowiadał :"Jesteście głupi i nie rozumiecie!", nie
tędy droga, i oczywiście nie robię tak. Dyskutuję z ludźmi. Nazywano mnie "Debilem bez serca" i pisali ludzie "Prześlij to rodzinom ofiar, zobaczymy czy to będzie takie zabawne". Ja się wtedy patrzę na ten pasek i próbuję tu dojrzeć humor. Facet gada ze Śmiercią na przystanku, i jadą na miejsce gdzie się wszystko wydarza. Mnie chodziło o pewną potworną ironię. Bo tragedii można było zapobiec. Gdyby ktoś spotkał Śmierć i pogadał z nią, mógł by temu zapobiec, gdyby ktoś ja spotkał. Śnieg zalegał na dachu hali i gdyby ktoś wykonał swoje obowiązki i go sprzątnął to nie nastąpiła by ta tragedia. To było straszne zdarzenie, potem konstruktor sali próbował popełnić samobójstwo. Tyle niepotrzebnych zgonów. Mam na celu w Umarlakach pokazywać jacy my jesteśmy w głębi. Te nasze najbardziej skrywane złe myśli i podłość, ale pokazuję to w formie kreskówkowe czarnej komedii, bo tak chyba łatwiej podsunąć coś widzowi. To tak jakby eklerka z gorzkim nadzieniem. Lukier i czekolada są tylko przykrywką dla zaskakującej goryczy. Taki cel miałem w pasku z Craigiem i hospicjum. Jesteśmy naprawdę wrednymi istotami. Pomyśl ile razy przebiegło ci przez głowę myśl "Jak dobrze, że to mnie ominęło" gdy widzisz w wiadomościach sprawozdania z miejsc zapalnych na całym świecie, wojny i konflikty, samobójcze ataki, choroby, śmierć wielu niewinnych osób. Nawet nieświadomie, żal ci jest tych osób, ale mimo wszystko nie chciałbyś być tam i doświadczać tego co oni. Tacy jesteśmy. Gdy
ktoś inaczej odczytywał moje intencje, to nie załamywałem się i nie
przestawałem tworzyć, w gruncie rzeczy to chyba zawsze różnie
odczytywane są efekty twórczości. To trochę stąpanie po cienkim lodzie.
Ale nie zamierzam rezygnować z delikatnych tematów, o których zazwyczaj
się milczy. Oczywiście nie robię z siebie jakiegoś wieszcza, walczącego o prawdę z systemem. Po prostu o pewnych rzeczach trzeba mówić, a ja to ujmuje w formę paska komiksowego. Jeśli chociaż jedna osoba się nad czymś zastanowiła, czytając moje komiksy to mogę powiedzieć o małym sukcesie. A która rola ci
bardziej odpowiada w takim razie, komika czy raczej poważnego
komentatora? Czy może można to jakoś ciekawie połączyć tworząc komiks? Hmm,
a to szczerze mówiąc różnie bywa. Niekiedy ma się chęć wszystko
wyśmiać, przeinaczyć, pokazać w groteskowym odbiciu. Innym razem
natomiast nachodzi mnie chęć na pokazanie czegoś ostrzejszego,
poważniejszego. Bycie prześmiewcą ma swoje uroki, to też jest okej, bo można w sumie do wielu tematów podejść inaczej z przymrużeniem oka. Komentowanie poważne natomiast to inna para kaloszy. Ale chyba bardziej podoba mi się humorystyczna stylistyka. Co nie oznacza jednak, że zrezygnuję z "poważniejszych odskoczni" . Może kiedyś w końcu narysuję jakąś dłuższą opowieść, której było by bliżej do horroru? Bo bardzo chciałbym coś takiego kiedyś zrobić. Zobaczę czy będę w stanie. Prowadzisz Umarlaki na onetowskim
blogu od samego początku, nie korciło cię aby przenieść się na porządną
stronę, wprowadzić regularne aktualizacje i tak dalej? No
ostatnio mnie coraz częściej nachodzi taka chęć, ale blog w sumie
pasuje do formuły pasków komiksowych. nie zajmują dużo i są "linijkami"
więc idealnie wpasowują się w konstrukcje bloga. No i do tego bawi mnie
trochę, że pokazuję coś innego niż na onetowskich blogach można
znaleźć. Wejdzie taka nastolatka na Umarlaki, a ja walnę coś o polityce
czy jakiś cytat z biblii, i hehe co taka ma zrobić?(śmiech) Blogowa publiczność jest zabawna, czasem ciekawi mnie jak zareaguje na ten czy inny pasek. Ale jeśli juz mówimy o technicznych aspektach blog nadaje się tylko na publikacje stripów, ewentualnie jakiś jednoplanszówek. Jednakze na jakąś opowieść dłuższą to tylko strona internetowa z pożądnym i klarownym archiwum. Ale chyba na razie pozostane na blogu, trochę jeszcze narobię rabanu na tym Onecie(śmiech) Skoro już o publiczności wspomniałeś, to jak wielką rolę odgrywa ona przy tworzeniu komiksu internetowego? Publiczność,
na pewno motywuje do dalszej pracy i samodoskonalenia się. Naprawdę
miło jest widzieć, że te fikołki podobają się komuś jeszcze oprócz
mojej babci i rodziny(śmiech). Czytam komentarze do mojej twórczości, niekiedy nawet wywiąże się dyskusja słowna między mną a czytelnikiem, czasem ktoś napisze, że najzwyczajniej w świecie Umarlaki mu się podobają, czasem coś zasugeruje i tak dalej i tak dalej. Naprawdę mnie cieszy, że jeszcze komuś te komiksy sprawiają frajdę. Ale
powiem szczerze, że nie kieruję się przy tworzeniu "sztywniaków"
czyimiś sugestiami. Zawsze rysuję to co akurat we mnie siedzi, rozwijam
się, wprowadzam zmiany, poruszam różne tematy i komuś się to spodoba,
innemu z kolei nie. Były głosy, że dawne Umarlaki były lepsze, bo
więcej humoru i jakoś zabawniej było. Ale wszelkie zmiany, czy to w
kresce czy w ogólnym klimacie pasków wypływają ze mnie i je zostawiam.
Więc nie kieruję się sugestiami czytelników. Ogólnie to
chyba dla każdego net twórcy jest ważna publika i czytelnicy, każdemu
sprawia radochę czytanie komentarzy zadowolonych z komiksu czytelników.
Twórcy zakładają fora, rozmawiają z czytelnikami, mają z nimi kontakt.
Takie fora, to fajna sprawa, bo można zamienić zdanie na temat komiksów
i wymienić się doświadczeniem. Sam jestem na paru zarejestrowany i
musze posiedzieć, że to dobra sprawa. Chociaż niektórych ludzi z forum Kokoartu to się trochę boję, ich pytania typu "jaki kolor paznokci głównej bohaterki w 120 odcinku komiksu podobał ci się najbardziej?" albo sugestie : "Duży palec u nogi na 5 kadrze jest narysowany krzywo!", "Czemu w komiksie nie ma biuściastych bohaterek, spółkujących ze sobą?" są takie jakby eee...dziwne. Oczywiście nie mam nic do twórczości Konrada, bo chłopak robi kawałek przyzwoitej roboty. Jeszcze jedno należy wspomnieć, że
też nie można dać się zalać fali miodu, wylewającej się z komentarzy.
Oczywiście cieszy mnie to, że podoba się moja twórczość innym, ale jak
ktoś nazywa mnie "geniuszem" czy mówi, że "paski Umarlaków są boskie"
to już przesadza. Geniuszami komiksu nazywać można twórców zasłużonych,
którzy naprawdę ujarzmili kreskę i opowiadanie historii. Widz patrzy na komiks zupełnie inaczej niż twórca. Ja już chyba przestałem się patrzeć na komiksy jako czytelnik. Patrząc się na swoje paski widzę jeszcze ile przedemną gór do przeskoczenia, zanim to będzie miało naprawdę profesjonalny wygląd. Konstruktywną krytykę przyjmuję jak najbardziej otwarcie, miodne komentarze z wielkim dystansem, bo samouwielbienie i zachwyt nie sprzyjają samodoskonaleniu się. Tu trzeba odrobiny pokory, dużo pasji i pracy. A za kilkanaście lat, to hoho kto wie?(śmiech) Jak wypada porównanie dzisiejszej sytuacji na scenie z tą kiedy ruszałeś z Umarlakami? Hmm
kiedy zaczynałem z Umarlakami to nie było jeszcze Losuxa, nie było
waszego Ke? Quaz zasuwał z Bumelantami. Istniały tylko Roar, Pvek, Endo
Dziwne tabletki. To jeszcze było przed tym Boomem. Ja właśnie zainspirowałem się tymi komiksowymi blogami wcześniej wspominanych i przesiadywałem dużo na forum Produktu. Wtedy jako tako komiks internetowy nie był jakiś powszechny, nie było tylu toplist, nie powstawały masowo nowe projekty amatorów rysowania. Potem po jakimś czasie powstał Losux, myślałem, że taki twór robiony dla żartu przez jakiegoś kolesia i tyle. No i potem jak zaczęło się to szaleństwo. Potem gościnny odcinek Koko dla Losuxa i jego początki. Ciągle nowe potworki z painta, klony Losuxa, powstanie Komix Boardu, potem Bitew komiksowych. To zainspirowało wielu ludzi, paru z nich potrafiło trzymać ołówek i rysować przyzwoicie więc mamy dziś parę sympatycznych rzeczy Mógłbym powiedzieć, że na początku było
parę komiksów internetowych, następnie parę innych nowych tworów potem
"post losuxowy" boom i powstała cała masa innych. Takie "trzy fale"
jakby. Ale teraz jest lepiej, coraz więcej zdolnych twórców wchodzi do Internetu. Ba, nawet profesjonalni "papierowi" rysownicy nie stornia od tego. Jak na przykład Marek Turek ze swoim "Raptularzem". Jakie są Twoje prognozy co do rozwoju sceny? i własne plany na przyszłość? Co
do ogółu komiksowej sceny to na pewno paru twórców się wybije i na
pewno pokażą się szerszej publiczności nie tylko w pixelach, ale i na
papierze, to spokojnie. Zbyt wielka twórcza siła i potencjał drzemie w
tych wszystkich młodych ludziach, żeby to nie zostało zauważone. Komiks
polski będzie się rozwijał, i to nie tylko internetowy. Dzisiejsi
twórcy będą coraz lepsi, a nowi będą mieli coraz oryginalniejsi w
swoich wyczynach i szczerze w to wierzę. A plany na przyszłość? Na
pewno będę dalej leciał z Umarlakami. Stuknęła im niedawno 2-lecie
istnienia w sieci, to nawet sporo, zdążyły zaistnieć w pewnej ilości
świadomości widzów. Chciałbym, żeby widz wiedział, ze tutaj czekać
będzie na niego co tydzień nowy komiks, który dostarczy mu rozrywki, a
może niekiedy jakiś refleksji, jakiś emocji. Planuję jeszcze
zrealizować parę dłuższych opowieści, może powrócę do "kinowego"
sposobu wydawania. Nie tyle co periodyk jakiś regularny, ale może jakiś
albumik undergroundowy. W mojej głowie od dłuższego czasu siedzą pomysły na niezłe dłuższe historie, mam w szufladach szkice, pozaczynane plansze i wiele pojedynczych scen w głowie. Na pewno zrealizuję opowieść, której scenariusz oparty będzie na podstawie moich snów i halucynacji gorączkowych :D (serio!). Mam szkice postaci i Mozę być coś fajnego z tego. Chciałbym też narysować jakąś cięższą opowieść, podchodzącą pod horror. Mam nawet pierwszą plansze naszkicowaną i projekty postaci, ale to wszystko leży sobie spokojnie i czeka na zrealizowanie. Na razie narysuję to co teraz powinienem i uporam się z scenariuszami które już podostawałem, bo to też porządna sprawa. Czyli jak rozumiem, nie ma dla ciebie szczególnej różnicy pomiędzy publikacją w sieci a na papierze? Nie
nie, skądże znowu publikacja w sieci a na papierze to dwie dość różne
sprawy. Po pierwsze w sieci może publikować każdy i to za darmo.
Dlatego tak wielu twórców komisów internetowych to młodzi pasjonaci,
nie posiadających jeszcze ekskluzywnych kontraktów z wydawnictwami.
Gdybym ja poszedł z Umarlakami do Mandragory takiej na przykład to bym
został odesłany z kwitkiem. Internet to możliwość publikacji dla
każdego, szybko i łatwo. Żeby zostać wydanym na papierze trzeba być
naprawdę dobrym, trzeba być w pełni profesjonalistą. Niekoniecznie
rysować jedna ręką fotorealistycznie, ale mieć swój styl, być naprawdę
wyrobionym. Widzę wyraźną różnicę pomiędzy tymi dwoma rodzajami
publikacji. Mówię tylko, że zarówno komiks internetowy jak i papierowy
będzie się rozwijał dynamicznie. Maciej "J.T." Wołosz, rocznik 1989. Miłośnik horrorów, krwi, zombie i zespołu Lordi. Warto nadmienić, że był ich fanem zanim wystąpili na Eurowizji. W komiksie internetowym od 2004 roku. Zamieszkały we Wrocławiu. |
Mambo is Free Software released under the GNU/GPL License.

Z
okazji niedawnych drugich urodzin Umarlaków pozwoliłem sobie przepytać
JT na temat tego i owego. Jak się okazało, Maciek jest strasznie
gadatliwym gościem. Wywiad, w mocno okrojonej postaci, być może odpowie
na parę waszych pytań na temat inspiracji i podejścia do komiksu
jednego z najmłodszych polskich twórców.
To
zależy jak na to spojrzeć, chyba zależy od sposobu w jaki patrzysz na
świat. Sądzę, że makabra, groteska i ostra satyra jest mocniejsza,
skuteczniejsza. Takim sposobem mogę sprawniej przekazać
czytelnikowi myśl. 




