Advertisement
Wywiad z Michałem Dzitkowskim z v-addicted-v.blog.pl Drukuj E-mail
Autor: kmh   
niedziela, 07 maj 2006
Nie będzie wielką niespodzianką, jeżeli powiem, że z Vigorem rozmawiałem nieco o Pingwinach. Udało mi się też wyciągnąć nieco na temat inspiracji, formy oraz udziału narkotyków w tworzeniu komiksu. Zapraszam do lektury.

Addicted w naszej bazie
Twój blog stał się blogiem komiksowym mniej więcej od połowy 2004, wcześniej swoje przemyślenia zamieszczałeś jako teksty. Skąd ta zmiana formy?

Założyłem bloga, bo czułem, ze cos chce zrobić. Kompletnie nie miałem jednak pojęcia, co miałoby to być. Nie zawracając sobie tym głowy, korzystałem z przystępnego interfejsu bloga i zamieszczałem najróżniejsze teksty. Czasem prosiłem kogoś o napisanie tekstu abym mógł zrobić don ilustracje. Pomysł w sumie fajny i kilka ciekawych rzeczy powstało, ale (dzięki Najwyższemu) postanowiłem sam zabrać się za obrazki i pomysły. Robienie komiksów wymagało ode mnie, większego nakładu pracy niż pisanie podobnej jakości tekstów. Spojrzenie na ukończony komiks dawało mi znacznie więcej satysfakcji niż czysty tekst, wiec postanowiłem, ze będę robił to, co daje mi więcej frajdy.

A jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co spowodowało, że postanowiłeś więcej czasu poświęcić właśnie na tworzenie rysunkowych opowieści?

Rysowanie dawało mi satysfakcje, wiec cały czas rysowałem. Jedna na 100 narysowanych rzeczy to był komiks, kiełkująca miłość. Naprawdę zacząłem poznawać formę i reguły panujące w komiksie dopiero po pierwszych rzeczach na blogu i stopniowo uznawałem, ze doskonalenie się w tej dziedzinie to cos, co chce robić. Więc to robie.

W takim razie, czemu pingwin?

Jako początkujący rysownik nie dysponowałem mocnym warsztatem. Robienie wiec komiksu z ludźmi i zaawansowanymi tłami nie wchodziło w grę. Jednak nie chciałem, aby to mnie zniszczyło i jakieś pomysły były do zrealizowania. Moja siostra cioteczna, Kasia, miała swoja postać pingwina. Rysowała różne, naprawdę szalone, przygody i dodawała nowych pingwinich bohaterów. Podobało mi się to. Nie pamiętam, kto tego chciał, ale narysowałem parę przygód pingwina. Ma się rozumieć zapytałem Katarzynę, czy użyczy mi swojego bohatera. Polubiłem pingwina, bo pozwalała mi robić różne rzeczy, nie przypominając bez przerwy o brakach warsztatowych. Jego forma zaczęła ewoluować a po kolejnych komiksach juz zupełnie wygrał moja sympatie i zdecydowałem, ze musi zostać.

Na ile jego przygody są odbiciem Twoich własnych przeżyć i przemyśleń, czy też może się zastanawiasz, „Co też mógłby dziś ten pingwin zrobić w komiksie"? Pytam się o to, bo Twój komiks jest chyba jednym z bardziej symbolicznych i dwuznacznych tytułów na naszym poletku.

To jest dobre pytanie. Bo na ile postacie tworzone przez autorów są autonomiczne? Stephen King fajnie pisał o tej sprawie w książce, o ile dobrze pamiętam, "jak pisać". Pozwala on swoim bohaterom zachowywać się naturalnie, są rzeczy, które prawdopodobnie mogliby zrobić i są rzeczy, których na pewno by nie zrobili. Przy czym wydaje mi się, ze każda z tych postaci zawiera w sobie, choć śladowe pierwiastki osobowości autora. Ja na ten przykład nie wyobrażam sobie, ze Pingu nagle zacząłby opowiadać polityczne kawały, po części wynika to z mojego nikłego zainteresowania polityka zapewne. Kiedyś zrobiłem taka plansze, dosyć spontanicznie, podzieliłem ja na kadry i wypełniłem pierwszy, wstawiając wen Pinga i... czekając, co zrobi w dalszych kadrach. Myślę, ze gdyby nie miał żadne osobowości to kartka pozostała by pusta. Jeśli chodzi o komiksy z normalnym scenariuszem to zwykle na początku jest pomysł, często jedno zdanie lub pojedyncze słowo. Wtedy rola Pinga sprowadza się bardziej do marionetki grającej w przedstawieniu. Jednak nie do końca, bo dalej są te rzeczy, których by nie zrobił.

Z przygód Pingwina możemy się domyśleć, że jesteś zapalonym graczem. Jakie jeszcze inne elementy popkultury inspirują cię przy tworzeniu komiksu?

Odpowiedź banalna, filmy animowane, filmy "klasyczne", książki, muzyka, rzeczy do patrzenia. Ogólnie inspiracje można znaleźć w różnych mediach, w różnych miejscach i momentach. Nie sledze z wypiekami na twarzy rozwoju popkultury, tak samo jak nie zagłębiam się poważnie w przeszłość. Jeśli cos mnie interesuje to staram się tego dowiedzieć, korzystając z pomocy internetu bądź książek... no i ludzi rzecz jasna. W zasadzie to chyba najbardziej inspirująca dla mnie jest szczerość i czysty przekaz, dziedzina jest nieistotna.

W komiksie dosyć często przewijają się narkotyki, jak wielką mają rolę przy tworzeniu komiksu? Stymulują wyobraźnie?

Narkotyki są z ludzkością, zdaje się, od zarania dziejów. Ja wyznaje zasadę "naturalnych używek". Że jestem naiwny? Pewnie tak. Niemniej, uważam, ze niektóre substancje są w stanie poszerzyć ludzkie horyzonty, jeśli do sprawy się odpowiednio podejdzie. Uważam tez, ze te same substancje mogą zasnuć te horyzonty mgłą, jeśli człowiek stanie się na nie zbyt zachłanny. Teoretycznie komuś mogę zaszkodzić prezentując Pinga łapiącego buchy jointa... ale co, mam mu zabronić? a tak bardziej serio, przy robieniu Addicted najważniejsze są pomysły, nad którymi pracuje i które rozwijam. czasem cos montuje w zielonych oparach ale uwierz mi, na dłuższą metę to mogłoby zabić projekt.

W takim razie, skąd nazwa addicted? Od czego jesteś uzależniony? Od opowiadania historii?

Kiedy zakładałem bloga, potrzebowałem nazwy, addicted po prostu mi się spodobało. fajnie brzmiało. pytasz od czego jestem uzależniony? Od wielu rzeczy. Żeby było zabawniej Ty i reszta ludzkości tez. w pewnym sensie dosyć integrujące.

Ba, wszystko jest kwestia punktu widzenia, idealiści powiedzą, ze od miłości, realiści, że od władzy, pragmatycy, że od życia. A czy prowadzenie komiksu stało się Twoim uzależnieniem?

Myślę, ze tak. chciałbym tylko aby inne uzależnienia działały tak pozytywnie (śmiech)

Przyzwyczaiłeś nas w sumie to krótkich, paro kadrowych przygód Pingwina, ostatnio pojawił się obok niego nowy bohater, opublikowałeś też na stronie dłuższą historyjkę. W czym się lepiej odnajdujesz? W szortach czy też może bardziej rozbudowanych historiach?

Ten drugi bohater to Uszol, nie pamiętam kto go tak nazwał, ale to "imię" od razu zabrzmiało jak jego własne. Istotnie, zmontowałem jakiś czas temu, zdaje się 20 z hakiem plansz opowieści pt. "Szpital". wcześniej było jeszcze 21 planszowe "Magiczne Porno". Szorty są fajne bo można skupić się na jednym pomyślę, dokładnie przemyśleć jak najlepiej go pokazać aby był czytelny. przy czym cały czas uczę się być czytelny. rozbudowane historie z drugiej strony pozwalają połączyć kilka różnych pomysłów których nie dało by się upchać w jednym szorcie a proszą się by być połączone w większej, efektowniejszej całości. nie da się ukryć, ze takie większe przedsięwzięcie pociąga za sobą konieczność dłuższego planowania i przygotowania większej ilości materiałów... ale z drugiej strony jest tez więcej satysfakcji jeśli sie udaje. nie potrafię powiedzieć w której z tych form czuje się lepiej, obie daja fajne możliwości. pewne jest to, ze robie więcej szortów.

A spodziewałeś się tak życzliwego przyjęcia swoich komiksów jakie otrzymałeś?

Miałem nadzieję, że zostaną życzliwie przyjęte, pamiętając jednocześnie, ze mam na to wpływ przykładając się do swojej działki. najbardziej cieszę się, że moi goście nabierają śmiałości i bawią się w interpretacje komiksów na Addicted. ciekawe jak różnie można odczytywać jedna rzecz.

A myślisz czasem, tworząc nowy odcinek "ciekawe co oni powiedzą na to"?

Owszem, ale częściej myślę; "czy udało mi się wyraźnie pokazać pomysł". fajnie, ze praktycznie wszystko co się narysuje można analizować, skoro tak jest, staram się cos do analizowania zamieszczać świadomie. Zdarzają się odcinki bardziej humorystyczne, tu nie zastanawiam się ponad miarę, ma być po prostu zabawnie.

A mógłbyś nam powiedzieć coś więcej o Bosii i Bosso, projekcie, który tworzysz wraz z Demem? Ograniczacie się jedynie do pasków na Wrakowy konkurs, czy też macie w planach jakąś konkretniejszą współpracę i poważniejsze plany dla tych dwóch bohaterów?

Kiedyś na wraku wystawiałem paski z pingwinem. po jakimś czasie, postanowiłem na ten konkurs wystawiać cos innego, tym czymś innymi byli właśnie Bossi i Bosso. zrobiłem kilka odcinków a później udało nam się parę razy współpracować z Demem. Dem pisze naprawdę chwytliwe scenariusze, zanim zaczęliśmy stałą współpracę przy B&B widziałem sporo jego komiksów, od strony pomysłów stały zawsze mocno. Ogólnie jestem zadowolony, ze mogę pracować z tak kreatywnym człowiekiem. na razie wychyliliśmy się nieśmiało, bo jeden pasek jest "poza wrakowy". jednak Nasi Czytelnicy powinni wiedzieć, ze przygotowujemy dla Nich cos większego i zupełnie nie wrakowego. szczegółów nie będę zdradzał, lada dzień będzie można zobaczyć o czym mowa.  

W takim razie, na zakończenie, mógłbyś nam zdradzić, jakie cele postawiłeś przed sobą jako twórca przygód Pingu i czego możemy się spodziewać po Tobie w najbliższym czasie, poza wspomnianą wcześniej kolaboracją z Demem?

Można się spodziewać, że Addicted szybko nie padnie, a ja będę starał się robić go jeszcze lepiej. Cel, jaki przede mną stoi chyba się nie zmienił, po prostu uczyć się dalej.

Michał Dzikowski, urodzony w orwellowskim roczniku 1984 mieszkaniec zachodnio-pomorskiego. Z zamiłowania fan gier na najprzeróżniejszych platformach. Swój blog prowadzi od blisko trzech lat, jednakże dopiero po pewnym czasie postanowił przekształcić go w blog rysunkowy.



Advertisement
Patronujemy:

Kolektyw #6
Premiera 3 marca,
Chłodna 25, W-wa

Losowy komiks z bazy
W bazie jest 676 wpisów




Perypetie programisty który zaczyna pracę w GPF Software - małej firmie komputerowej. Wszystko wydaje się być wspaniałe dopóki firma nie zatrudnia konsultanta marketingowego. Od tego czasu nic nie jest takim jakim mogłoby sie wydawać...

Ludzie online
Aktualnie jest 69 gości online
Odwiedzin
Lubimy:

Komiks Polter

Comix Grrrlz

Aleja Komiksu

Manga Tanuki